COLLECTION·15 sierpnia 2026

Wewnątrz kolekcji

Blisko sto obrazów, które nie wyjechały. Jak stan wojenny — paradoksalnie — pozwolił zatrzymać twórczość Adamca w Polsce.

W latach 70. obrazy Kazimierza Adamca masowo opuszczały Polskę. Zachwycona włoska krytyka, rzymskie galerie De Cristoforis i La Feluca, wystawy od Spoleto po Mediolan — wszystko to sprawiało, że na jego pogodne, malowane z pamięci sceny czekali kolekcjonerzy z Włoch, Niemiec czy Szwajcarii.

Sprzedaż mogła odbywać się wyłącznie za pośrednictwem instytucji państwowych — jedynych uprawnionych do handlu sztuką z zagranicą. To one przejmowały zyski; sam artysta, formalnie „twórca nieprofesjonalny”, otrzymywał wynagrodzenie symboliczne, nierzadko w materiałach malarskich.

Paradoks stanu wojennego

Po 13 grudnia 1981 roku wywóz dzieł praktycznie ustał. To, co dla polskiej kultury było czasem zamknięcia, dla twórczości Adamca okazało się — paradoksalnie — ocaleniem: jego obrazy przestały znikać za granicą.

Właśnie wtedy bratanek artysty, Krzysztof Mirowski, zaczął gromadzić kolekcję, która liczy dziś blisko sto prac. To największy istniejący zbiór malarstwa Adamca — dokumentowany na tym portalu obraz po obrazie, z numerami katalogowymi, fotografiami i opisami.

Kolekcja to nie zbiór przedmiotów, lecz zbiór historii.

W 2017 roku wybór prac z kolekcji pokazała Galeria Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Czeladzi w ramach X Art Naif Festiwalu; prace wróciły tam ponownie w 2021 roku.